Dominikana

DominikanaCo warto / nie warto?

Miejsca i atrakcje

Santo Domingo

Stolica Dominikany to jednocześnie najnowocześniejsze miasto Karaibów. Tutaj w samym środku drapaczy chmur i domów handlowych zbiegają się dominican republic 1217374 1920polityczne, gospodarcze i kulturalne interesy kraju. Santo Domingo to też najstarszy europejski ośrodek w Ameryce, a jego historyczne centrum niedawno zostało odrestaurowane i uznane za światowe dziedzictwo kultury UNESCO.

Starówka, czyli najstarsza część stolicy powstała w okresie rozkwitu Santo Domingo na początku XVI w. Miastu nie dany był jednak dobrobyt, niedługo potem zaczęło chylić się ku upadkowi. Zostało splądrowane przez korsarzy i zniszczone podczas trzęsienia ziemi. W XX w. dyktator Trujillo kazał zmienić nazwę na „Ciudad Trujillo”. Jako wyraz sprzeciwu przeciwko dyktaturze, powstała ożywiona scena intelektualna.

Zwiedzając starówkę najciekawiej będzie podążyć śladami Krzysztofa Kolumba. „Odkrywca Ameryki” urodził się w 1451 r. w Genui i aż do śmierci wierzył, że znalazł morską drogę do Indii. Pozostawił liczne ślady swojego pobytu, a ciągle poszukujący tożsamości kraj czci go dzisiaj jako ojca narodu. Centrum starego miasta stanowi Parque Colón. To jedno z najpiękniejszych miejsc w kraju oraz punkt spotkań spacerowiczów i zakochanych par. Wewnątrz parku stoi brązowa statua Kolumba.

Z tyłu monumentu zobaczymy Catedral Santa Maria la Menor (codz. 9:00-16:30, wstęp wolny), najstarszy kościół Ameryki, który jest mieszaniną elementów gotyckich i renesansowych. Budowa trwała od 1521 r. do 1540 r. W latach 80. XVI wieku w świątyni obozował ze swymi oddziałami angielski korsarz Francis Drake. Tutaj też w latach 70. XX wieku znaleziono skrzynię, na której widniało nazwisko „Cristóbal Colón” (tłum. Krzysztof Kolumb). Wtedy wybuchł trwający do dzisiaj spór, gdzie znajdują się szczątki admirała.Domki na plazy 

Fortaleza Ozama (codz. 9:00-17:00, wstęp 70 RD$) to fort, który był pierwszą europejską twierdzą w Ameryce. Po wspięciu się na 18-metrową wieżę można zrozumieć strategiczne znaczenie tego obiektu. W ciągu stuleci powiewały tu flagi Hiszpanii, Anglii, Haiti, USA i innych państw. Wieża o murach dwumetrowej grubości służyła również za więzienie. W nim siedział Kolumb osadzony na polecenie hiszpańskich królów niezadowolonych z sytuacji na wyspie, której bogactwa były znacznie skromniejsze niż obiecywał admirał.

Kolejny przystanek na starówce to Alcázar de Colón (wt.-sob. 9:00-17:00, ndz. do 16:00, dorośli wstęp 100 RD$, dzieci 20$). Mały pałac zbudowany na polecenie Diega - syna Kolumba. Obecnie znajduje się w nim muzeum prezentujące przedmioty z pierwszych lat kolonii. Szczególnie warte obejrzenia są pomieszczenia mieszkalne i robocze na górnym piętrze. W 2010 r. mieszkańcy uznali pałac za ulubiony historyczny monument swego miasta.

Warta zobaczenia jest również Faro a Colón (wt.-ndz. 9:00-17:00, wstęp 100 RD$). Nazywana jest też pomnikiem polityki silnej ręki albo symbolem walki Dominikanów o tożsamość. Latarnia morska Kolumba jest dość kontrowersyjną budowlą Dominikany. Została zbudowana na rozkaz konserwatywnego prezydenta Balaguera z okazji 500-lecia „Odkrycia Ameryki”. Jednakże, by powstała, teren budowy musiało opuścić 50 tys. mieszkańców dzielnicy biedoty. Na domiar złego monument kosztował 100 mln dolarów. Budynek ma kształt leżącego krzyża, w jego wnętrzu mieszczą się muzea. Centrum zajmują domniemane szczątki Kolumba, a na dachu stoją reflektory mogące emitować w niebo świetlny krzyż. 

Niedaleko starówki znajduje się Calle Las Damas. Warto przejść się pierwszą brukowaną ulicę Ameryki, ponieważ stoi przy niej szereg interesujących budowli. Zobaczymy tam między innymi domy należące do rodzin konkwistadorskich oraz stary kościół jezuitów zwany Panteonem Narodowym, gdzie spoczywają „nieśmiertelni dominikańskiej historii” (wt. i nd. 8:00-16:00, wstęp wolny). Dzieciom spodoba się w Museo Infantil Trampolín - jest to specjalny ośrodek, gdzie wyjaśnia się przyrodnicze fenomeny (wt.-pt. 9:00-17:00, sob. i ndz. 10:00-18:00, wstęp dorośli 100 RD$ dzieci 60 RD$).

Każdy Dominikanin na pewno słyszał o Calle Conde. Ta ulica to najstarszy trakt handlowy Santo Domingo i jedyna strefa dla pieszych w mieście. Na spacer najlepiej wyruszyć ze wschodniego krańca ulicy, by podczas kilometrowej przechadzki móc poznać, jak tętni miejskie życie mieszkańców Dominikany. 

Przed Parque Colón znajduje się szereg szykownych kawiarni i restauracji. To miejsce spotkań pięknych i bogatych, oraz takich, którzy chcieliby nimi być. Najlepsze croissanty i kawę znajdziemy w SegaZona (pn.-czw. 9:00-1:00, pt. i sob. 9:00-3:00). Wzdłuż ulicy znajdują się też dorożki dla turystów i sklepy z tytoniem.

Kolejne kultowe miejsce to restauracja El Conde - jedno z najbardziej lubianych miejsc spotkań w mieście. Na Calle Conde różnorodność postaci jest ogromna. Z uwagi na to pisarze z Santo Domingo nazwali ulicę „domem dla schizofreników”.

Idąc dalej zobaczymy arkady starego ratusza. Na ulicy dominują piękne domy z ubiegłego stulecia, a wśród nich kilka perełek, które spowodują zbyt szybkie zapełnienie karty pamięci w Waszych aparatach. W szczególności warto zwrócić uwagę na budynek Edificio Baquero, który był w chwili powstania najwyższym domem mieszkalnym w mieście. Praktyczną rzeczą są tablice informujące o historii ulicy, ustawione w kilku miejscach. W porze lunchu można odwiedzić owianą już legendą La Cafetera. Mała kawiarnia od 1929 r. jest drugim domem artystów i pisarzy ze stolicy Dominikany. Cenią sobie oni tutejsze wypieki i wyborną kawę, którą wciąż jeszcze miele się samodzielnie i sprzedaje w papierowych torebkach.

Kolorowe domkiKilka bloków dalej, na rogu Calle Sánchez, mieści się wyjątkowy przykład architektonicznej moderny w Santo Domingo. Edificio Copello z okrągłą elewacją boczną zaprojektował ojciec nowoczesnej architektury dominikańskiej – Guillermo González Sánchez. Tu w czasie inwazji amerykańskiej w 1965 r. obradował konstytucyjny rząd Republiki.

Zachodni koniec Conde też ma swoją kawiarnię z klimatem. Grand's to dostojni goście oraz wspaniały widok na ulicę. Kafeteria i bar czynne są przez 24 godziny. Nakręcono tu kilka scen filmu „Ojciec Chrzestny II”.

Po drugiej stronie ulica kończy się historyczną bramą miejską, czyli Puerta del Conde. To jeden z najważniejszych symboli narodowych. Tu, w 1844 r. proklamowano Republikę Dominikańską i podniesiono pierwszą dominikańską flagę. Przez bramę wchodzi się do Parque Independencia. W jego centrum króluje Altar de la Patria (Ołtarz Ojczyzny), w którym spoczywają kości bohaterów narodowych.

Jeśli ktoś ma ochotę potańczyć, niech wybierze się wieczorem na Malecón, na południe od starówki. Plac w weekendy zmienia się w ogromną dyskotekę pod gołym niebem. Na Plaza España czasem też odbywają się koncerty na żywo. Melomani chętnie odwiedzą również Casa de Teatro (pn.-czw. 9:00-1:00, pt. 9:00-3:00, sb. 10:00-3:00). W siedzibie teatru prawie co wieczór grana jest muzyka na żywo. Poza tym możemy tu znaleźć także kino i galerię sztuki, a w czerwcu i lipcu uczestniczyć w festiwalu muzyki jazzowej. 

 Gdzie przenocować?

1. Hotel Francés (Calle las Mercedes) Dwójki od 190 US$ ze śniadaniem. 19 luksusowych pokoi, patio i restauracja.

2. Plaza del Sol (Av. Jose Contreras 25a) Dwójki od 45 US$. Hotel w dzielnicy uniwersyteckiej, 24 pokoje z wnękami kuchennymi. Dobry stosunek jakości usług do ceny.

 Los Tres Ojos

To osobliwy krajobraz, który tworzą cztery jeziora położone nad powierzchnią ziemi, ale otwarte od góry, otoczone skałami i tropikalną roślinnością. Widoki przypominają egzotyczne terrarium. Los Tres Ojos powstały w wyniku zapadnięcia się różnych systemów grot. Przez wiele lat brawurowi Dominikanie spuszczali się na linach, aby wykąpać się w krystalicznie czystej wodzie. W 1972 r. w skale wykuto stopnie i udostępniono jaskinie turystom. Dziś stanowią część Parque Mirador del Este. Pierwszy akwen to Lago de Azufre o wysokim poziomie stężenia węglanu wapnia. Drugie jezioro - La Nevera zostało zamknięte w grocie bez prześwitów. Do jego wody nigdy nie docierają promienie słoneczne, a jej temperatura wynosi 20°C. Niewielkim, ręcznie ciągniętym promem można się stąd przedostać do czwartego jeziora, ale trzeba zapłacić dodatkowo 20 RD$. Trzecie oczko położone trochę w ukryciu nie jest zbyt zjawiskowe, przy głębokości 2 m jest najpłytszym z jezior. Za to czwarte – Zaramaguyones, uważa się za największe i najbardziej spektakularne. Leży 16 m pod powierzchnią ziemi i jest dawnym kraterem wulkanicznym. Na stromo opadających brzegach rośnie bujna tropikalna flora, gdzie podobno można natrafić na krokodyle. Powierzchnia wody błyszczy zachwycającym turkusowym kolorem. Rosną tu też egzotyczne rośliny, np. wielka piaskownica pękająca, którą poznaje się po naszpikowanym kolcami pniu. Pierwotni mieszkańcy wykorzystywali mleczny sok rośliny do zatruwania strzał i oszałamiania ryb podczas połowu.

Dostęp do jezior codz. 8:00-17:00, wstęp 100 RD$.

Miejscowość La Romana

romana 116941 1920

220-tysięczne miasto i jedno z najdynamiczniej rozwijających się miejsc na Dominikanie. Swój rozwój zawdzięcza strefie wolnego handlu i koncernowi Central Romana, który eksploatuje największą cukrownię w kraju. Na obrzeżach miasta działa luksusowe uzdrowisko Casa de Campo z wioską turystyczną Altos de Chavón - wioską artystów z brukowanymi uliczkami i przestronnymi placami. W mieszczącym 5 tys. widzów amfiteatrze występują międzynarodowe gwiazdy (na koncercie otwierającym w 1982 r. grał Frank Sinatra).

altos de chavon village 1153043 1920

Muzeum archeologiczne prezentuje zbiór przedmiotów prekolumbijskich. Jest stąd piękny widok na Río Chavón, gdzie kręcono sceny do „Czasu Apokalipsy”. W altos de chavon village 1153052 1920ramach relaksu w Onno's (wt.-nd. 17:00-2:00) możemy wybierać spośród ponad tysiąca tropikalnych drinków, a wieczorem potańczyć. W mieście można się zatrzymać w River View (Calle Restauración 17), gdzie znajdziemy pokoje dwuosobowe już od 1200 RD$.

 

Podziemna jaskinia cudów

Jaskinia krasowa (wt.-ndz. 9:00-18:00, wstęp 300 RD$, dzieci 100 RD$)

Nieopodal miasta znajduje się podziemny bajkowy świat. Kolumny skalne, lustrzane zbiorniki wodne i setki naskalnych rysunków wykonanych przez pramieszkańców, schody oraz przejścia. Wstęp do jaskini dozwolony jest tylko z przewodnikiem. Dobrze zabezpieczone schody prowadzą w dół do groty, która zachwyca bogactwem form. Jaskiniowi architekci ułożyli 300-metrowy system przejść, sprawiający dzięki oświetlonym krawędziom wrażenie sieci ulic. Wewnątrz panuje stała temperatura 19°C, ale wilgotność powietrza jest bardzo wysoka. Fotografowanie jest oficjalnie zakazane. Duże wrażenie robi komora o nazwie El Castillo. Mierzy ona w najwyższym punkcie 25 m. Imponująco prezentują się także stalaktyty i stalagmity. Najlepszym tworem jest odkryta w 1968 r. przypominająca monstrum kolumna nazwana Cabeza del Dragon (Głowa Smoka) Niesamowite są też 472 malowidła naścienne i 19 petroglifów pozostawionych przez Indian Taino. Rysunki prezentują bogów i zwierzęta, a ich wiek szacuje się nawet na 800 lat. Kolejnym interesującym miejscem jest niewielkie pomieszczenie ze zbiornikiem wodnym. Powierzchnia wody jest do tego stopnia nieruchoma, że można się w niej przejrzeć jak w lustrze. Komora nosi nazwę El Espejo del Agua. Zakończenie zwiedzania stanowi wyjazd w górę do Centro al Visitante.

Plantacje trzciny cukrowej

Na wycieczkę na plantacje najlepiej wybrać się samochodem. 180 km od La Romana pierwsze plantacje na Karaibach oznaczyły początek globalnego układu handlowego - niewolnicy pochodzili z Afryki, zaś cukier sprzedawano do Europy. W 1912 r. powstał potentat cukrowy - firma Central Romana, która w mieście o tej samej nazwie wybudowała największą cukrownię na świecie. Koncern to własność kubańsko - amerykańskiego klanu Fanjul. Zatrudnia 25 tys. pracowników i jest największym posiadaczem ziemskim na Dominikanie. Skupia 97 tys. ha ziemi. Dla niego pracują robotnicy, którzy za kilka pesos stoją na polach i żyją w stanowiących własność firmy osiedlach - bateyes. Jadąc przez plantację zobaczymy niekończące się tereny uprawy trzciny cukrowej. Spomiędzy roślin i robotników w kolorowych strojach wyłaniają się Batey Cacata, czyli osiedla, w jakich żyli pracownicy zatrudnieni przy cięciu rośliny, która zawsze bogaciła niewielu, za to bardzo wielu skazywała na nędzę. Dojechawszy do ramp kolejowych można przyjrzeć się przeładunkowi trzciny cukrowej na wagony i spojrzeć na rozmiary monokultury.

Dla społeczników zainteresowanych pomocą polecam zajrzeć tutaj oraz tu. Pod podanymi linkami możecie zapoznać się z materiałami organizacji pozarządowych angażujących się w bateyes, wspierających projekty edukacyjne, działających na rzecz praw człowieka oraz troszczących się o dzieci i najuboższych. Dla tych, którzy chcą głębiej przyjrzeć się problemowi pracy na plantacjach trzciny cukrowej polecamy dwa filmy dokumentalne: „Sugar Babies” (2007) i „The Price of Sugar” (2007).

Barahona i półwysep Pedernales

Barahona stanowi dobry punkt wyjścia na wycieczkę wokół półwyspu.

Noclegi w mieście:

1. Hotel Loro Tuero (Calle Luis E Del Monte 33) dwójki 1500 RD$

2. Hotel El Quemaito (10 km w kierunku Pedernales) dwie osoby w dwójce -70 US$ ze śniadaniem.

Zaczynamy podróż po półwyspie Pedernales. Na wycieczkę trzeba zarezerwować dwa dni. Przed nami setki kilometrów odludnego wybrzeża, dwa ogromne parki narodowe oraz niezwykły świat zwierząt i roślin. Trasa wiedzie z portowego miasta Barahona do Pedernales na granicy z Haiti. Najłatwiej odbyć podróż wynajętym samochodem. Pierwszą napotkaną, wartą wzmianki miejscowością jest Baoruco. Wioska żyje z obróbki wydobywanych w pobliskiej kopalni kamieni ozdobnych - larimaru. W San Rafael, kilka kilometrów dalej, mieści się jedno z najpiękniejszych balneario kraju. Naturalne kąpielisko bezpośrednio nad morzem (parking 50 RD$) tworzą liczne baseny zasilane z górskiej rzeki. Dookoła znajdują się przyjemne bary. Przed i za San Rafael z szosy rozciągają się niesamowite widoki na morze i górzyste wybrzeże.

W miejscowości Oviedo warto zobaczyć Laguna de Oviedo. Słoną lagunę z jej wyspami, mangrowymi bagnami i 67 gatunkami ptaków poznawać można podróżując łodzią lub pieszo. Warto wybrać się biegnącą wzdłuż wybrzeża trasą do Las Cuevas, stamtąd wypływają łodzie w stronę najbardziej opuszczonej plaży w kraju. Bahía de las Águilas jest mierzącą 10 km zatoką z miałkim piaskiem. Z wioski do plaży prowadzi obramowany kaktusami trakt. Na końcu trasy mieści się miasteczko Pedernales. Dzieli je przejście graniczne, przez które można przejechać bez paszportu, jeśli się chce zwiedzić miejscowość po stronie haitańskiej. Jeśli tam dotrzemy, warto zatrzymać się w restauracji King Crab. To najlepsza jedzeniowa oferta w mieście. Kuchnia kreolska oferuje duży wybór ryb, obfite porcje oraz umiarkowane ceny. Pedernales jest dobre na nocleg i punkt wyjścia wycieczek do Sierra de Baoruco np. do Hoyo de Pelempito, widowiskowej krainy dolin.

Noclegi dla podróżnych:

1. Casa Bonita Tropical Lodge (Baoruco) 211 US$ poza sezonem, 301 US$ w sezonie. 12 luksusowych pokoi, jacuzzi i basen.

2. Hotel Kalibe en Paraiso (Calle Arzobispo Meriño 16, Paraíso) Dwójki od 1500 RD$. Przyjemne pokoje, mały basen, dostępna jadalnia.

 Wycieczki zorganizowane: Hispaniola Tours (Calle Balarminio Fernández 52, Pedernales). Przedsiębiorstwo turystyczne organizuje wycieczki do wszystkich miejsc w regionie, związanych zarówno z kulturą, jak i naturą, a poza tym oferuje wyprawy do obozu poszukiwaczy złota i do widowiskowego Hoyo de Pelempito oraz na Haiti.

Od Santiago de los Caballeros przez las deszczowy do Loma Quita Espuela

Santiago de los Caballeros to drugie co do wielkości miasto kraju. Liczy 625 tys. mieszkańców i uważane jest za tajną stolicę Dominikany. Jest najważniejszą miejscowością w dolinie Cibao, która wzbogaciła się głównie na eksporcie tytoniu, rumu i innych produktów rolnych. Co ciekawe, nigdy nie było uzależnione od turystyki. Proponuję, żeby miasto to, notabene bez większych atrakcji, stało się punktem wyjścia na wycieczkę w kierunku wschodnim przez las deszczowy do najwyższego szczytu w regionie.

regaty

Około 70 km od miasta dzięki mikroklimatowi w krótkim czasie można przemierzyć plantacje kakaowca, las deszczowy oraz tajemniczy las mglisty z 612 różnymi gatunkami roślin i 58 gatunkami ptaków. Na zakończenie wędrówki staje się na szczycie najwyższej w regionie góry i spogląda na okazałą dolinę Cibao. Szczyt Loma Quita Espuela ma 942 m wysokości, wspina się na niego ok. 3 godzin. W okolicy spada ogółem 3500 mm wody rocznie, co pozwala na rozwój niezwykle bujnej flory, dającej schronienie przede wszystkim ptakom, które licznie nawiedzają ten zakątek wyspy. Wśród bogactwa gatunków jest też drzewo, które rośnie tylko tutaj. Nosi nazwę palo de vela, a jego liście sprawiają wrażenie pokrytych woskiem. Poza tym z obszaru dookoła wzniesienia wypływa 46 rzek i strumieni. Wyprawa na szczyt zaczyna się u stóp wzgórza, gdzie opłaca się wstęp i dostaje przewodnika. Pierwszy etap trasy prowadzi wzdłuż pastwisk bydła. Zieleń gęstnieje z każdym krokiem i robi się parno. Tylko nieliczne promienie słońca przedzierają się przez liście. Rosną tu ogromne drzewa laurowe i świętojańskie. Podobno niektóre z nich liczą 500 lat. Między roślinami przelatują kolibry, a wśród gałęzi siedzą dzięcioły. Szlak wiedzie po omszałych korzeniach i murszejących pniach, a z podłoża wyrastają orchidee i paprocie. Na wysokości 700 m n.p.m. las deszczowy przeradza się w las mglisty, gdzie opary przesłaniają roślinność. Wkrótce potem dochodzi się do okrągłego szczytu z wieżą widokową, z której roztacza się przepiękna panorama.

Miasto Jarabacoa i wodospady

Miasto Jarabacoa leży na wysokości 500 m n.p.m. Nastawione jest na turystów aktywnie uprawiających sporty. Można tu oglądać wodospady, spływać kaskadami lub wspinać się na Pico Duarte o wysokości ponad 3 tys. metrów.

Gdzie przenocować?

1. Hotel Brisas del Yaque (Calle Luperón/Calle Pelegrina Herrera) dwójki z widokiem na góry 1300 RD$. Dobry nocleg w centrum.

2. Mi Vista Mountain Resort (ok. 5 km za miastem) dwójki od 50 US$. Obiekt stojący na wzgórzu, pięć bungalowów, basen z widokiem.

 Jarabacoa przyciąga czystym powietrzem, pięknymi górami i dużą ilością wody. Łączą się tu trzy wielkie rzeki. Nigdzie na Dominikanie nie poświęca się tyle uwagi środowisku naturalnemu, co tutaj. Już w 1928 r. stworzono tu pierwszy w kraju rezerwat krajobrazowy. Dziś obok pobliskiego Parku Narodowego José Armando Bermúdez istnieje jeszcze Rezerwat Naukowy, a także pomniki przyrody. Jednym z nich jest Salto de Baiguate – najmniejszy z trzech wodospadów, w dodatku łatwo jest do niego dotrzeć pieszo. Z Jarabacoa należy się udać w kierunku Constanzy. Po 3 km można zobaczyć tablicę kierującą nas do tego wodospadu. Do rzeki prowadzi piękny leśny szlak. Wysokie na 25 m salto utworzyło zbiornik wodny, w którym można pływać, jeśli poziom wody na to pozwala. Czasem ludzie spuszczają się tutaj na linach.

By dotrzeć do Salto de Jimenoa II należy przejechać ok. 4 km w kierunku La Vega. Wodospad ma 40 m wysokości, a po deszczu spada z ogromną gwałtownością. Znacznie bardziej emocjonujący jest Salto Jimenoa I. Amerykański reżyser Steven Spielberg uznał ten wodospad za tak imponujący, że z helikoptera nakręcił tu pierwszą scenę „Parku Jurajskiego”. Do tego wodospadu najtrudniej jest jednak dotrzeć. Sprawny człowiek wespnie się z niżej położonego Salto de Jimenoa II przez las, co w porze suchej jest łatwe, gdy z koryta rzeki wystają wielkie skały, które ułatwiają poruszanie się naprzód. W przeciwnym razie trzeba pojechać samochodem z Jarabacoa w kierunku Constanzy. Po dotarciu na początek trasy zobaczymy, że prowadzi ona stromym górskim szlakiem oraz serpentynami. Po 20-minutowym marszu przez las oczom ukazują się szaroniebieskie ściany i Jimenoa I o wysokości 60 m. Kąpiel jest możliwa. Wodospady Jimenoa dostępne są codz. od 8:30 do 19:00. Aby wejść do rezerwatu krajobrazowego trzeba zapłacić 100 RD$.

 Miasto Puerto Plata

To założone w 1496 r. jedno z najstarszych miast wyspy. O jego świetności jako bogatego ośrodka handlowego przypomina dziś jeszcze tylko starówka. Miejscowość założył w 1496 r. brat Krzysztofa Kolumba. 110 lat później porzucono ją i zniszczono, jak wszystkie miasteczka na północy. W 1736 r. odważono się na odbudowę. XIX w. to okres rozkwitu miasta, gdy z jego portu wysyłano statkami kawę, tytoń i rum z doliny Cibao. Z tamtej epoki pochodzi większość domów wDomekKobieta centrum - pomalowane na różne kolory drewniane budowle z przyjemnymi werandami, na których wciąż jeszcze stoją bujane fotele. Charakterystyczny jest ich radosny, kolorowy styl z ozdobionymi w esy-floresy balustradami, oknami i kolumnami. Historyczne centrum Puerto Plata składa się z setek domów w stylu wiktoriańskim. Obecnie przystąpiono do renowacji starówki i szlifowania szlachetnego kamienia. W ciągu dnia Puerto Plata jest bezpieczne, nocą należy unikać ciemnych zakątków i okolicy portu.

Obramowany palmami Parque Central po renowacji należy do najweselszych placów w kraju. Wczesnym wieczorem przesiadują tu rodziny, młodzież i gracze w domino. Malecón to nadbrzeżna promenada o długości 3,5 km z wybrukowanym chodnikiem i ścieżkami rowerowymi. Królują tu świątynia masońska i remiza strażacka.

Twierdza San Felipe (pon.-sb. 9:00-16:45, wstęp 100 RD$) na zachodnim krańcu wzniesiona została w XVI w. i jest jedyną budowlą z pierwszych lat kolonii. Równolegle do Malecónu biegnie Calle Prof. Juan Bosch, jedna z najbardziej wiktoriańskich ulic miasta. Spacerujący nią wieczorami z pewnością słyszą dochodzący z domów stukot kostek domina - prawdopodobnie najbardziej typowy dźwięk w kraju.

Wędrując Calle 30 de Marzo na południe, dociera się do dzielnicy haitańskich rękodzielników, którzy pracują w otwartych warsztatach. Można się im przyglądać przy produkcji sprzedawanych w całym kraju obrazów.

Poza starówką kolej linowa przewozi turystów na lokalną górę Pico Isabel de Torres. Na szczycie stoi niewielka kopia statuy Chrystusa z Rio i rozpościera się wspaniały widok na miasto i morze. Na Long Beach na wschód od Malecónu wielu Dominikańczyków korzysta z kąpieli.

Gdzie zjeść?

1. Resteuracja Skina - pod drzewami w samym centrum. Specjalności regionalne od 290 RD$

2.Restauracja Kevin – Portugalczyk Fernando serwuje w rodzinnej restauracji przepyszne dominikańskie dania dnia od 150 RD$.

 Gdzie przenocować?

1. Hotel Atlántico (Calle 12 de Julio 24) dwójki od 500 RD$. Siedem pokoi w budynku kolonialnym.

2. Hotel Mountain View (Calle Kunhardt/Calle Villanueva) dwójki 1300 RD$. Największy wśród korzystnych hoteli. 22 pokoje, część z widokiem na górę.

Park Narodowy Monte Cristi

Monte Cristi to baza dobra na wypady po okolicy. Miasto należy dziś do Parque Nacional Monte Cristi, w którym znajdują się też największa rafa koralowa i największe bagno mangrowe kraju. Proponuję udać się stamtąd do pobliskiego El Morro, czyli najbardziej osobliwej góry Dominikany. Jest to zarazem najdalej wysunięty punkt kraju na północny zachód. Kolumb opisywał El Morro jako „piękną górę”. Wznosi się ona dokładnie 5 km poza Monte Cristi na cyplu. Można tam powędrować lub dojechać samochodem. Miasto opuszcza się Avenidą San Fernando, która prowadzi wzdłuż dużych zbiorników wodnych. Chodzi tu o warzelnie soli morskiej, w których uzyskuje się ten surowiec metodą znaną od stuleci, przez odparowanie. Minąwszy warzelnie widzi się port jachtowy Monte Cristi, potem zaczyna się potargany wiatrem krajobraz z niewielkimi drzewami. Za roślinami kryje się ogromne bagno mangrowe.

DomekSzlak na Morro zaczyna się naprzeciwko biura parku narodowego. Po ok. 20 minutach podchodzenia można stanąć na ostatniej odnodze Kordyliery Północnej. Przed oczami ukazuje się Park Narodowy Monte Cristi - na horyzoncie za miastem Río Yaque del Norte uchodzi do zatoki Monte Cristi. Po lewej stronie rozciąga się największe bagno mangrowe Dominikany, a po prawej, w morzu ginie niezamieszkana Isla Cabra. Warto przejść grzbietem górskim na drugi kraniec wzgórza. Wzrok przyciągają niezwykle rzadkie krzewy oraz białe, czerwone i liliowe kwiaty. To czas, aby delektować się świeżym powietrzem, ciszą i szumem morza. Widok na drugim krańcu Morro jest niesamowity. Odsłania się Bahía de Icaquitos i Kordyliera Północna. Tam, gdzie na morzu pojawia się biała piana, przebiega najdłuższa w kraju rafa koralowa, o którą rozbiło się wiele statków, a okręt Kolumba przepłynął nieuszkodzony. Na wzmocnienie po wyprawie polecam najbliższą i najlepszą restaurację Coco Mar. Dania główne kosztują ok. 300 RD$. Na tarasie z widokiem na morze powiewa przyjemna bryza. Oprócz tego porcje są duże, obsługa miła, zaś wnętrze bardzo ciekawe.

Kawa i kakao, czyli wyprawa przez dolinę Cibao

W pobliżu miasteczka Sosúa, które stara się pozbyć wizerunku centrum seksu i narkotyków, można odbyć ciekawą przejażdżkę przez urodzajną dolinę Cibao. Valle del Cibao jest spichlerzem Dominikany. Oprócz zbóż na jej urodzajnych gruntach dojrzewają kawa, kakao i tytoń. Ich eksport stanowił podstawę bogactwa regionu i spłodził warstwę mieszczańską, której część sprzeciwiała się dyktatorowi Trujillo. Dolina jest rozległą równiną i rozciąga się na długości ponad 225 km. Wycieczka służy poznaniu fragmentu pod Kordylierą Północną. Najłatwiej odbyć ją własnym samochodem. Droga wije się wśród drzew mangrowych. Widoki rozciągają się na pola i doliny, a dalej na ocean. Po drodze znajduje się jedna z najlepszych inicjatyw ekoturystycznych kraju – Tubagua Plantation Eco Village. Warto złożyć tam wizytę. Wykonane z naturalnych materiałów pomieszczenia naśladują domy Tainów. Wioska obejmuje łącznie 5 ha, a widok jest wspaniały. Potem jedzie się serpentynami do doliny Cibao podziwiając ukazujące się oczom Santiago de los Caballeros. Dobrym pomysłem na obiad jest restauracja Camp David na górze z widokiem na dolinę i miasto.

Dalej trasa prowadzi na południe w kierunku La Vega. Niebawem dojedziemy do „Świętego Wzgórza”, narodowego sanktuarium. Tu króluje Iglesia de las Mercedes (codz. 7:00-12:00, 14:00-18:00), w którym do niedawna jako relikwię czczono krzyż, który podobno ustawił tam Kolumb w trakcie ostatniej bitwy przeciwko Tainom. Dziś krzyż znajduje się w Santo Domingo, a w kaplicy można zobaczyć jedynie otwór, w którym stał. Co roku, 24 września, odbywa się tu procesja ku czci Virgen de las Mercedes, przyciągająca tysiące pielgrzymów.

Dalej na wschód rozciąga się do Pueblo Viejo z Parque Histórico La Vega Vieja. Tu przetrwały gruzy La Vega, drugiego pod względem wieku miasta Ameryki. Zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi w 1562 r. W niewielkim muzeum zainteresowanie budzą dawne przedmioty codziennego użytku. Jadąc dalej dotrzemy do miasta Moca. Jest ono ośrodkiem przemysłu kawowego, co da się wyczuć mijając palarnię na wschodnim krańcu.

W mieście Salcedo żyły słynne siostry Mirabal zamordowane w 1960 r. przez tajne służby dyktatora Trujillo, ponieważ działały w ruchu oporu, a trzy z nich odrzuciły jego zaloty. Kilka lat temu pozostała przy życiu czwarta siostra – Dedé - przekształciła w muzeum leżący nieco poza miastem dom rodzinny. W Museo de las Hermanas Mirabal (wt.-pt. 9:00-17:00, sb.-nd. 9:00-18.00 wstęp 100 RD$ dzieci i studenci 25 RD$) obejrzeć można historyczne wyposażenie, ubiory i palmywzruszające pamiątki. Z Salcedo rusza szlak La Ruta del Café. Za pośrednictwem Colonial Tours można zamówić wycieczkę przez plantacje kawy w regionie. Znający się na rzeczy przewodnicy wyjaśniają w trakcie wędrówki zabiegi, jakim poddawane są ziarna kakaowca. Wróciwszy do Moca, tym razem trzeba jechać na północ i dociera się do położonego na wysokości 850 m. n.p.m. punktu widokowego La Cumbre. Działają tu dwie restauracje, które serwują smaczne tradycyjne dania i tarasy z rozległym, przepięknym widokiem na dolinę Cibao. Dalsza podróż w kierunku Cabarete prowadzi przez niewielkie miejscowości, żyjące z uprawy kawy i kakao. To dobra okazja, by dotknąć i powąchać egzotyczne krzewy. Przy odrobinie szczęścia po zbiorach można zobaczyć ziarna kawy wyłożone wzdłuż drogi do wysuszenia.

Gdzie przenocować?

1. Tubagua Plantation Eco Village (Carretera Turistica), od 25 US$ za osobę. Pięknie położony ekologicznie urządzony obiekt, basen i taras.

Park Narodowy Los Haitises

To nadrealistyczny widok, kiedy z morza wyłaniają się setki porośniętych zielenią skał. Park narodowy Los Haitises to rozległe lasy mangrowe, a między nimi jaskinie, niektóre o wielkości katedry. Jeszcze 500 lat temu żyli w nich Indianie, pozostawiając na ścianach fascynujące malowidła. Park rozciąga się na powierzchni 600 km². Leży na południowo-zachodnim krańcu zatoki Samaná. Dotrzeć do niego można tylko łodzią. Najwygodniej zrobić to z Sabana de la Mar i z Santa Bárbara de Samaná. Zwiedzający wyruszają małymi motorówkami, zwanymi lancha. W najgłębszym miejscu zatoka ma ok. 800 m, a gdzieś na jej dnie leży statek pirata Roberto Cofresí, który sam go zatopił, uciekając przed tropiącymi go Hiszpanami. Wraz ze swą załogą schronił się w pobliskich lasach mangrowych. Nigdy nie odnaleziono ani statku, ani skarbu, który Cofresí wiózł ze sobą.

WybrzezeW zatoce Samaná, na wysokości od 30 do 50 m. wystają z wody setki dziwnie ukształtowanych, porośniętych zielenią stożków wapiennych, które są swoistą bramą parku narodowego. W tropikalnych lasach wilgotnych parku żyje 110 gatunków ptaków, a ponieważ jest tu bardzo gorąco i wilgotno, dojrzewa tu ponad 700 gatunków roślin tropikalnych. W sumie Los Haitises jest jednym z najbogatszych w faunę i florę obszarów Karaibów. Największą i najbardziej znaną jaskinią jest Cueva de la Línea. Mierzy 600 m, jest ogromna i otwarta na różne strony. Służyła głównie jako miejsce kultu i dlatego czasami nazywana jest „świątynną”. Tainowie pozostawili na jej ścianach liczne magiczne rysunki. Kolejna Cueva de la Arena ma pięć wejść i wyjść. Główne dojście wiedzie przez niewielką plażę. Przy nim wykute są w kamieniu dwie ludzkie twarze reprezentujące czuwające bóstwa. Często odwiedzaną jaskinią jest też Boca de Tiburón („Paszcza rekina”). Na jednej ze skalistych wysepek u wyjścia z zatoki otwiera się grota niczym rozwarte szczęki rekina ludojada, które połykają wpływające do niej łodzie. Parku narodowego nie można zwiedzać na własną rękę. Należy przyjmować oferty tylko uznanych organizatorów.

Organizatorzy wycieczek:

1. Moto Marina (Av. Malecón 3, Santa Bárbara de Samaná) 50 US$

2. Paraíso Caño Hondo (Sabana de la Mar) Hotel (dwójki od 45 US$ od osoby) oferuje godne polecenia wyprawy, w tym kajakowe.

 Miejscowość Las Galeras

Najpiękniejsza miejscowość półwyspu leży na jego wschodnim cyplu i obok plaż jak z widokówki oraz dobrych hoteli, oferuje także liczne możliwości poznania tajemniczej i pięknej krainy.

Z lotu ptaka2

Las Galeras to prawdziwie odosobniony zakątek, prawdopodobnie jedno z ostatnich takich miejsc na świecie. Najpiękniejsza miejscowość półwyspu Samaná, liczy zaledwie 2 tys. mieszkańców. Panuje tutaj bardzo niewymuszona atmosfera. Na wschodnim krańcu miejscowości leży w ukryciu uzdrowisko all inclusive Grand Paradise Samaná, które można zobaczyć tylko wtedy, gdy stare amerykańskie autobusy szkolne przywożą pracowników na kolejną zmianę. Poza tym w Las Galeras panuje karaibskie lenistwo. Wśród plaż prym wiedzie Playa Rincón, która wciąż jest zaliczana do najlepszych kąpielisk Karaibów. Ma długość ponad 3 km, jej piasek jest biały, woda turkusowa, a w zatoce łańcuch górski zanurza się w oceanie. Na obu końcach plaży niewielkie, ale przytulne restauracje oferują ryby i napoje. Bliżej miejscowości znajduje się mała Playita, gdzie stoją dwa bary z restauracjami i gdzie można wypożyczyć sprzęt do nurkowania z fajką.

Na wschód od Las Galeras na najdalszym cyplu półwyspu kryją się dzikie Playa Madame i Playa Frontón. Dotrzeć do nich można łodzią lub po długiej wędrówce krętymi szlakami. Koło większej – Playa Frontón, znajduje się 200-metrowej wysokości ściana skalna do wspinaczek. Dla zainteresowanych, przygotowano dwie trasy z hakami. Ostatni odcinek między Las Galeras a cyplem półwyspu Samaná jest niezamieszkany i stanowi Monumento Natural Cabo Samaná. Żyją tu m.in. iguany, jest jaskinia z nietoperzami i święte miejsca Tainów. Można spacerować przez okolicę z przewodnikiem (jeśli rozumie się odrobinę po hiszpańsku), który wprowadza w tajemnice pramieszkańców oraz flory i fauny. Inna opcja zakłada długą wyprawę na końskim grzbiecie.

Z lotu ptakaZ kolei przed Cabo Cabrón leżą najlepsze w okolicy tereny do nurkowania, o których więcej możecie przeczytać tutaj. Z dna wyrasta tu wysoka na 48 m wieża koralowa Piedra Bonita. Oblegają ją drobne, różnobarwne rybki, dookoła krążą wielkie makrele i żółwie. Jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na całej wyspie leży 4 km na wschód od Las Galeras. W swym ogrodzie na brzegu Lea prowadzi najlepszą w okolicy restaurację El Cabito (śr.-pn. 10:00-22:00). Jej taras stoi na palach bezpośrednio nad klifem. Z góry można oglądać całą zatokę i przeżywać zachody słońca jak z filmów. Główną atrakcję stanowi 15-metrowej wysokości urwisko obok tarasu restauracji, skąd odważni mogą skakać do przezroczystej wody.

 Gdzie przenocować?

1. Na miesiąc miodowy – Hotel Villa Serena naprzeciwko niewielkiej wyspy, dwójki od 120 US$ za osobę ze śniadaniem. Hotel w wiktoriańskim stylu, pokoje z widokiem na morze i zadbany ogród.

2. El Cabito 4 km na wschód nad brzegiem. Przytulne chatki od 1200 RD$. Można też rozbić namiot lub spać w hamaku za 250 RD$. 

Wypoczynek

Dominikana oferuje turystom liczne sposoby aktywnego spędzania wolnego czasu. Większe hotele mają korty tenisowe i pola golfowe, organizują wycieczki konne i pływanie z rurką. W wielu miejscowościach położonych nad wybrzeżem prowadzone są kursy nurkowania. Ważne centra turystyki przygodowej to Jarabacoa w Kordylierze Środkowej i Cabarete na północnym wybrzeżu. Można się tutaj uczyć kitesurfingu i jeździć na rowerach górskich, wspinać się i spływać kajakami z prądem rzek. Cieplejsze i bardziej tropikalne tereny do nurkowania położone są na południowym wybrzeżu. Z licznych miejscowości nadbrzeżnych wypływają też statki wycieczkowe w kierunku wysp, plaż, grot i lasów mangrowych. Jeśli ktoś jest zainteresowany dłuższym rejsem po Karaibach, polecam byście zerknęli tutaj - przewoźnik oferuje wiele propozycji rejsów tematycznych, na przykład takich jak rumowy, rodzinny, integracyjne lub nurkowe. 

 


 Jeśli już wiecie, co warto i nie warto robić na miejscu, a chcecie się dowiedzieć, jak najlepiej przemieszczać pomiędzy różnymi miejscami, wykorzystajcie parę minut na przeczytanie rozdziału „Transport”.

Staramy się, aby ten rozdział przewodnika  był dla Was wartościowy i NIESAMOWICIE BARDZO MOCNO zależy nam na Waszej opinii. Prosimy Was – wyraźcie ją korzystając z przycisku „Szepnij nam do ucha”. Nawet najkrótsza i najprostsza informacja się liczy: „Podoba mi się” lub „Co Wy w ogóle robicie, zmieńcie branżę”. W ten sposób pomożesz nam rozwijać się dla Was – kontynuować to, co jest dobre i poprawiać, to co Wam się nie podoba.

Jeśli widzicie potencjał w tym co robimy, to nie trzymajcie tego dla siebie. Pomóżcie nam dalej budować ten portal, zwiększając dotarcie do innych osób, którym publikowane przeze mnie artykuły mogą pomóc w planowaniu podróży. Może jest wśród Twoich znajomych ktoś, komu warto podać adres http://www.breakplan.com. Prosimy Was, jeśli ten darmowy przewodnik, który przeczytaliście ma dla Was wartość, udostępnijcie go na Fejsie i polubcie nasz profil – nic nie tracicie, a nam da to dowód, że wiele godzin pracy nad przewodnikiem, żebyście mogli go przeczytać zupełnie za darmo ma sens i warto dalej się rozwijać.

Z góry Wam dziękujemy za każdy rodzaj wsparcia i życzymy wymarzonej podróży.

AUTOR ARTYKUŁU Ostatnia aktualizacja tekstu: 2017-11-09 17:04:19
Breakludek
Redaktor
strona www:
adres:
http://www.breakplan.com
Warszawa / Polska

Robię, co w mojej mocy, byś mógł korzystać w pełni i przede wszystkim ZA DARMO z przewodników, które dla Ciebie tworzę. Staram się, by były one jak najwyższej jakości, a informacje w nich zawarte - świeższe niż świeże bułeczki ;). Koniec z nudnymi, suchymi informacjami! Oto jestem ja, Twój rycerz i pojawiłem się tu, by uwolnić Cię od przewodnikowej nudy ;). Porzuć swój strach i obawy, że nie znajdziesz ciekawych i przydatnych informacji o kraju, który Cię interesuje!

A tak w ogóle to cześć, miło Cię widzieć! Ach, nie przedstawiłem się. Pewnie zastanawiasz się, kim jest ten przystojny, wspaniale zbudowany i przesympatyczny z okularów, beztroski mężczyzna? Tak, to ja, we własnej osobie! Jestem Breakludek i pozwoliłem sobie objąć jedno z najwyższych stanowisk na tym portalu - Redaktora Naczelnego. Wszystko to czym się zajmuję ja, skromny, pozbawiony kompleksów miłośnik życia, zawarłem w pierwszych kilku linijkach tego opisu :)