Meksyk

MeksykCo warto / nie warto?

Miejsca i atrakcje

Dla Waszej wygody i łatwiejszego zaplanowania wycieczki po Meksyku zastosowano podział na stany.

 

Miasto Meksyk

Potężne megalopolis, którego populacja szacowana jest na ponad 20 mln mieszkańców. Położone na wysokości 2 240 m n.p.m., na terenie aktywnym sejsmicznie (w 1985 roku miasto nawiedziło trzęsienie ziemi o skali 8,1 w skali Richtera, w czasie którego zginęło ponad 10 tys. osób) i w bliskim sąsiedztwie czynnego wulkanu Popocatépetl. Zmagające się z problemami wielkich aglomeracji: smogiem, korkami, tonami śmieci, niedostatkiem wody. Na pierwszy rzut oka daje nam wszelkie możliwe powody, by go nie polubić. Przy bliższym spotkaniu – nie można go nie pokochać.

Historia miasta jest nierozerwalnie związana z historią państwa Azteków i ich stolicą – Tenochtitlán. Według legendy, kiedy w XIII w. po długiej wędrówce Aztekowie dotarli do miejsca, gdzie dziś leży stolica kraju, ujrzeli przed sobą jeziora i siedzącego na kaktusie na jednej z wysp orła, trzymającego w szponach węża (dziś jego wizerunek znajduje się na fladze Meksyku). Miał być to znak od boga Huitzilopochtli, by właśnie w tym miejscu założyli miasto. I tak zaczęła się historia stolicy Imperium Azteków, która rozrastała się, pochłaniając kolejne wyspy i otaczające je bagna, stając się wkrótce najważniejszym ośrodkiem miejskim całej Mezoameryki (czyli terenów zamieszkanych przez środkowoamerykańskie cywilizacje prekolumbijskie). Kres nadszedł wraz z przybyciem na te ziemie Hiszpanów w 1519 roku – ich przywódca Hernán Cortés nakazał zrównać Tenochtitlán z ziemią, a na gruzach wznieść nowe miasto, wkrótce stolicę Nowej Hiszpanii.

Dziś Miasto Meksyk (Ciudad de México, do niedawna oznaczane skrótem D.F. – Distrito Federal) to kulturalne, polityczne i religijne centrum kraju. Tętniące życiem wielkiej metropolii, przesiąknięte duchem dawnych mieszkańców tych ziem, urzekające architekturą, folklorem, muralami Diego Rivery i obrazami Fridy Kahlo. Na pewno nie będziecie się tu nudzić!

 

Wokół zócalo: katedra i Pałac Prezydencki

Zwiedzanie najlepiej rozpocząć od zócalo – czyli głównego placu miasta (właściwie to nazywa się on Plaza de la ConstituciónPlac Konstytucji; stacja metra Zócalo, linia 2). Dwie najważniejsze, znajdujące się przy nim budowle, to Katedra Metropolitalna i Pałac Prezydencki. Budowa katedry trwała przez trzy stulecia, czyli właściwie cały okres kolonialny. Wykorzystano przy tym m.in. kamienie pochodzące z dawnych świątyń azteckich. Co ciekawe, ze względu na grząskie podłoże (w końcu Meksyk powstał na jeziorach!), ważące 127 tysięcy ton wieże odchyliły się od pionu, a od 2000 roku katedra znajduje się na liście 100 najbardziej zagrożonych budowli na świecie. Drugi budynek, czyli Pałac Prezydencki (Palacio Nacional), to siedziba prezydenta kraju. Jest on udostępniony do zwiedzania, a największą atrakcją są murale autorstwa Diego Rivery, w tym ten najbardziej znany – „Historia Meksyku” (wstęp wolny).

 

Od Wieży Latynoamerykańskiej do Placu Trzech Kultur

Deptakiem po przeciwnej stronie zócalo wybierzcie się w stronę Wieży Latynoamerykańskiej (zbudowana w 1947 r.), niegdyś najwyższego budynku w mieście, w którym jako jednym z pierwszych na świecie zastosowano technologie antysejsmiczne (na szczyt można wjechać windą, 80 pesos wraz ze zwiedzaniem muzeum historii miasta). Warto też zajrzeć do leżącego po sąsiedzku Palacio de Bellas Artes (najlepiej wpaść tu na jeden z wieczornych koncertów, http://www.palacio.bellasartes.gob.mx/) by obejrzeć kolejne murale Rivery i innych czołowych muralistów meksykańskich.

Następnie ruszcie na północ ulicą Lázaro Cárdenas by, mijając po drodze plac Plaza Garibaldi (co wieczór grają tam grupy mariachi), dotrzeć do kolejnego ważnego miejsca na mapie miasta – Placu Trzech Kultur (Plaza de las Tres Culturas): azteckiej, hiszpańskiej i współczesnego Meksyku. Przed konkwistą miejsce to było częścią Tlatelolco, drugiego miasta Azteków (znajdował się tu ogromny plac handlowy). W 1521 r. Aztekowie stoczyli to z Hiszpanami ostatnią bitwę w obronie swojego państwa, zakończoną masakrą ponad 40 tysięcy Indian. Dziś na placu znajdziecie napis: „Nie było to ani zwycięstwo, ani klęska. Były to bolesne narodziny Metysów, narodu dzisiejszego Meksyku”. Plac ten był świadkiem jeszcze jednego krwawego wydarzenia – masakry studentów podczas protestów studenckich w 1968 r. (do tej pory dokładna liczba ofiar nie jest znana).

 

Narodowe Muzeum Antropologiczne

muzeum-antropologiczne-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplan

Jeśli nie dysponujecie dużą ilością czasu, do pozostałych atrakcji lepiej dojechać metrem. Nawet jeśli nie jesteście fanami muzeów, to przynajmniej jedno musicie zobaczyć obowiązkowo: Narodowe Muzeum Antropologiczne (http://www.mna.inah.gob.mx/index.html, wstęp 65 pesos, wtorek-niedziela, 9-19, linia metra 7, stacja Auditorio). Świetny budynek muzeum, a przede wszystkim spójna i dobrze podana ekspozycja, która wciągnie każdego w kultury dawnych ludów Mezoameryki i opowie ich historię od najdawniejszych czasów aż po przybycie Hiszpanów. Budynek muzeum znajduje się w największym parku miasta, Chapultepec, w którym swoje siedziby mają też m.in. Muzeum Sztuki Nowoczesnej (http://www.museoartemoderno.com/) i Muzeum Rufino Tamayo (http://www.museotamayo.org/).

 

Coyoacán i Niebieski Dom Fridy Kahlo

Kolejny obowiązkowy punkt programu to położona na południe od centrum, uchodząca za dzielnicę artystów dzielnica Coyoacán (dawniej odrębne miasteczko, które mimo wchłonięcia przez rozrastającą się metropolię, do dziś nie straciło swojego uroku). Znajduje się tu słynny Niebieski Dom (Casa Azul), który należał do malarki Fridy Kahlo. Dziś funkcjonuje tu Muzeum Fridy Kahlo (http://www.museofridakahlo.org.mx/, wstęp 120 pesos, w weekendy 140 pesos, wtorek-niedziela, 10-17.45, linia metra 3, stacja Coyoacán – będziecie musieli przejść kilka przecznic).

Ciekawostka: nieopodal ma swój dom polski podróżnik Wojciech Cejrowski.

 

Xochimilco – pływające ogrody

Koniecznie wybierzcie się jeszcze kawałek dalej na południe, do Xochimilco słynącego z niezwykłych pływających ogrodów (sama nazwa z języka nahuatl oznacza dosłownie „żyzne uprawy kwiatów”). Tak naprawdę to właśnie tu zachowały się fragmenty jednego z dawnych pięciu jezior, na których powstało Miasto Meksyk. Przed wieloma laty Indianie zapoczątkowali tu uprawę roślin na drewnianych tratwach, które przykrywane były żyznym mułem, a na brzegach obsadzane silnie ukorzeniającymi się drzewami, które stabilizowały te „pływające ogrody”. Od 1987 r. miejsce to znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dziś można pływać między ogrodami barwnymi, wieloosobowymi łodziami zwanymi trajineras (ok. 350 pesos za godzinę za wynajęcie całej łodzi – nie za osobę). Podróż do Xochimilco musicie podzielić na dwa etapy: najpierw metrem (linia nr 2) do stacji Tasqueña, a następnie kolejką Tren Ligero do stacji Xochimilco (na Tren Ligero nie obowiązują pojedyncze bilety na metro; musicie kupić kartę wielokrotnego doładowania za 10 pesos, na którą dopiero załadujecie bilet).

 

Mercado de Sonora, czyli z wizytą na targu ziół i magii

Linią metra nr 1 (stacja Merced) dojedziecie natomiast na jeden z najbardziej oryginalnych targów w mieście – Mercado de Sonora. Znany jest z handlu przedmiotami związanymi z… magią, i to zarówno białą, jak i czarną. Zioła, tajemnicze eliksiry, wizerunki Świętej Śmierci z jednej i Matki Boskiej z Guadalupe z drugiej strony, miliony buteleczek i proszków, laleczki vodoo, żywy inwentarz… Jeśli się nie boicie, zajrzyjcie tam koniecznie – niezapomniane wrażenia gwarantowane.

 

Bazylika Matki Boskiej z Guadalupe

Ostatnim punktem programu jest położona w północnej części miasta Bazylika Matki Boskiej z Guadalupe, najważniejsze miejsce kultu religijnego w Meksyku. Zbudowana została ona nieopodal wzgórza Tepeyac, na którym według legendy Matka Boska objawiła się Indianinowi (dziś świętemu) Juanowi Diego Cuauhtlatoatzinowi. Stara Bazylika niestety zaczęła się zapadać na grząskim gruncie, więc głównym celem pielgrzymki jest Nowa Bazylika, w której za pancerną szybą przechowywany jest oryginalny płaszcz św. Juana Diego z wizerunkiem Matki Boskiej. Według legendy tutejszy biskup nie wierzył w opowieść Juana Diego o objawieniu Maryi, dlatego nakazała ona Indianinowi nazbierać kwiatów, które sama ułożyła w bukiet i kazała zanieść do biskupa. Kiedy Juan Diego dotarł przed oblicze biskupa i odjął od piersi przyciskane do płaszcza kwiaty, oczom zebranych ukazał się wizerunek Maryi. NMP z Guadalupe jest dziś czczona jako patronka obu Ameryk, a objawienie na wzgórze Tepeyac jest najstarszym uznawanym przez kościół katolicki objawieniem maryjnym.

 

Meksyk

Teotihuacán

Jedno z najwspanialszych prekolumbijskich miast, które w latach świetności zajmowało powierzchnię ponad 20 km² i było zamieszkiwane przez 200 tysięcy ludzi. Absolutne centrum świata Mezoameryki. W dodatku położone zaledwie 40 km od Miasta Meksyk, a więc na wyciągnięcie ręki większości przylatujących do Meksyku turystów. Choć tłumy mogą odstraszać, to Teotihuacán zdecydowanie stanowi obowiązkowy punkt na turystycznej mapie Meksyku.

rsz-teotihuacan-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplanJedna z legend mówi, że miasto zostało zbudowane przez olbrzymów, którzy zamieszkiwali Ziemię przed pojawieniem się ludzi. Jednak odkrycia archeologiczne jasno dowodzą, że jego budowa rozpoczęła się w II w. p.n.e. i trwała aż cztery stulecia, a największy rozkwit przypadł na IV-VII w. (w VII w. został częściowo zniszczony w czasie pożaru i już nigdy nie wrócił do dawnej świetności, w X w. został ostatecznie opuszczony). Według indiańskich mitów to tu narodził się świat, światło oddzieliło się od ciemności, Słońce – od Księżyca. To właśnie dlatego dwoma najważniejszymi budowlami miasta są poświęcone im piramidy: Piramida Słońca i Piramida Księżyca (ta pierwsza zajmuje trzecie miejsce na świecie pod względem wielkości). Przez Azteków miasto zostało nazwane „miejscem, w którym rodzą się bogowie”.

Główną, dwukilometrową oś miasta stanowi „Aleja Zmarłych”, łącząca Piramidę Księżyca z Cytadelą (czworokątnym placem otoczonym świątyniami). Oprócz wspomnianych budowli jedną z istotniejszych jest Świątynia Quetzalcoatla (czyli Pierzastego Węża, jednego z najważniejszych bogów plemion Mezoameryki). W 2010 r. archeolodzy odkryli biegnący pod budowlą tunel, a w 2013 r. kolejne trzy, nieznane dotąd komory. Wygląda na to, że Teotihuacán skrywa przed nami jeszcze wiele tajemnic…

Wstęp: 64 pesos. Oprócz taksówek i zorganizowanych wycieczek dotrzecie tam autobusem z dworca autobusowego Terminal Central del Norte (odjeżdżają co 20 minut), bilet w dwie strony kosztuje niecałe 100 pesos, przewoźnik nazywa się Autobuses Teotihuacán. Część autobusów zatrzymuje się też przy stacji metra Potrero i Indios Verdes.

 

Wulkan Nevado de Toluca

Położony 80 km na zachód od stolicy wulkan Nevado de Toluca jest czwartym najwyższym szczytem kraju (po Pico de Orizaba, Popocatépetl i Iztaccíhuatl). Zdobycie wierzchołka (4 680 m n.p.m.) jest zdecydowanie łatwiejsze niż w przypadku trzech poprzednich – nie wymaga specjalistycznego ekwipunku (raki, czekany), wystarczą jedynie buty trekkingowe (i to tylko na finiszu). No właśnie, bo niestety niemal do samego krateru można dojechać… samochodem, co sprawia, że szczyt jest może zbyt łatwo dostępny, jednak i tak warto tu przybyć dla nieziemskich, księżycowych widoków.

Choć wejście na Xinantécatl (indiańska nazwa Nevado de Toluca) nie wymaga specjalnej aklimatyzacji, to jednak już na takiej wysokości trzeba bardzo obserwować swój organizm i reagować na wszelkie objawy choroby wysokościowej. Krater ma średnicę 1,5 km i znajdują się w nim dwa jeziora: Jezioro Słońca i Jezioro Księżyca. Badania archeologiczne dowiodły, że miejsce to miało ogromne znaczenie w życiu rytualnym ludów Mezoameryki - składano w tym miejscu dary ofiarne przez okres ok. 1200 lat.

Na wulkan zdecydowanie lepiej wybrać się w dni robocze (w weekendy przyjeżdża tam mnóstwo Meksykanów). Żeby się tam dostać, z Miasta Meksyk musicie dojechać do miasta Toluca u stóp wulkanu (ok. 70 pesos), a potem wziąć taksówkę na szczyt (ok. 250-300 pesos w jedną stronę, więc najlepiej z kimś się zrzucić). Wstęp do Parku Narodowego – ok. 20 pesos.

Pamiętajcie o odpowiednich ubraniach – na takiej wysokości bywa naprawdę chłodno nawet latem. Zimą można spodziewać się śniegu. Pogoda jest najbardziej stabilna rano – to najlepszy moment na wędrówki wokół krateru (do zdobycia dwa szczyty – Pico del Aguila i Pico del Fraile).

 

Puebla

Puebla i okolice

talavera-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplan

Czwarta co do wielkości metropolia Meksyku i stolica stanu o takiej samej nazwie. Położona zaledwie 75 km od Miasta Meksyk i 10 km od… Choluli, prekolumbijskiego miejsca kultu, słynącego z największej na świecie piramidy. Kochana za swoją kolonialną architekturę, tradycyjną kuchnię (Puebla jest światową stolicą mole!) i niezwykłe rzemiosło, a w szczególności pięknie zdobioną ceramikę zwaną talavera. Taka właśnie jest Puebla!

Miasto zostało założone w 1531 roku jako Puebla de los Ángeles – czyli „Miasto Aniołów”. Najcenniejszą część stanowi wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO historyczne centrum miasta. Na pewno rzuci się wam w oczy fakt, że niemało tu… kościołów. Najważniejszym jest katedra z najwyższą w Meksyku dzwonnicą (69 m), najpiękniejszym – Iglesia de Santo Domingo z bogato zdobioną, barokową kaplicą Matki Boskiej Różańcowej, będącą jedną z największych atrakcji Puebli. Jednak tak naprawdę o klimacie miasta stanowią dwie rzeczy – tutejsze jedzenie (tzw. cocina poblana) i rzemiosło. Nie sposób przyjechać do Puebli i nie skosztować słynnego mole poblano, chiles en nogada w barwach meksykańskiej flagi, czy też nieziemskich churros. Ciekawostką jest „Ulica słodyczy” (Calle de los Dulces), jak nazywa się pełną cukierni ulicę Av. 6 Oriente. W poszukiwaniu lokalnego rzemiosła najlepiej wybrać się na słynny targ rękodzieła El Parián (zaledwie trzy przecznice od zócalo, czyli głównego placu miasta) lub uliczkę Callejón de los Sapos, na której odbywa się pchli targ. Ciekawostka: w Puebli znajduje się najmniejszy wulkan świata (wulkan Cuexcomate mierzy zaledwie 13 m, ma 8 m średnicy i od wielu lat jest już nieaktywny – w przeciwieństwie do leżącego nieopodal miasta czynnego wulkanu Popocatépel, drugiego po Pico de Orizaba największego szczytu Meksyku, połączonego przełęczą z sąsiednim wulkanem Iztaccíhuatl).

Oprócz zwiedzania miasta warto też wybrać się na wycieczkę do pobliskiej Choluli. Gdy w 1519 roku przybyli tam Hiszpanie, ich oczom ukazała się spora góra o bardzo regularnych, porośniętych trawami zboczach. Gdy Indianie opowiedzieli im, że jeszcze przed panowaniem Azteków góra ta była piramidą – nie uwierzyli, a na szczycie góry zbudowali kościół. Dziś Cholula to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych w kraju. Góra po częściowym odsłonięciu warstw ziemi rzeczywiście okazała być się piramidą, ba! Jak się okazało – największą na świecie (pod względem objętości przewyższa nawet dużo bardziej znaną Piramidę Cheopsa w Egipcie). Niestety jeszcze wiele pracy przed archeologami – zaledwie niewielka część całej konstrukcji została odsłonięta i zabezpieczona.

 

Chiapas

San Cristóbal de las Casas i okolice

Zdecydowanie jedno z najpiękniejszych (jeśli nie najpiękniejsze) miasto Meksyku. Uznawane za kulturową stolicę stanu Chiapas, może pochwalić się przepiękną, spójną architekturą kolonialną, klimatycznymi brukowanymi uliczkami, targami rękodzieła pełnymi indiańskich wyrobów i po prostu niepowtarzalnym, trochę górskim, trochę wiejskim, lekko nostalgicznym klimatem.

san-cristobal-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplanZałożone w 1532 r. miasto początkowo nazywało się po prostu San Cristóbal (św. Krzysztof), a drugi człon przybrało na cześć pierwszego obrońcy Indian i tutejszego biskupa, Bartolomé de las Casas. Choć już od wielu lat cieszyło się zainteresowaniem turystów, świat o San Cristóbal de las Casas usłyszał na przełomie 1993 i 1994 roku, kiedy to miasto zostało zajęte przez Zapatystowską Armię Wyzwolenia Narodowego, która chciała zwrócić uwagę na fatalną sytuację ekonomiczną regionu i marginalizowaną pozycję tutejszych społeczności indiańskich (wydarzenia te odbiły się w mediach szerokim echem). Ten lekko powstańczy, rewolucyjny klimat dalej jest odczuwalny w mieście, co tylko dodaje mu koloru.

W mieście jest mnóstwo sklepów i straganów z pamiątkami (m.in. obok kościoła Santo Domingo) i jeśli chcecie zrobić zakupy, to San Cristóbal jest do tego idealnym miejscem – znajdziecie tu najlepszy wybór i najlepsze ceny chyba w całym południowym Meksyku.

Dużą atrakcją są otaczające miasto, leżące na wzgórzach indiańskie wioski. Wyprawa do leżącego na wysokości 2 200 m n.p.m., zaledwie 10 km od San Cristóbal miasteczka San Juan Chamula to absolutny obowiązek i jedno z najlepszych doświadczeń w Meksyku. Zamieszkane przez Indian z plemienia Tzotzil, znane jest z barwnego targu rękodzieła i jednego z najbardziej niesamowitych kościołów Meksyku, w którym wierzenia chrześcijańskie przenikają się z pogańskimi tradycjami tutejszych ludów. W środku nie zastaniecie ławek, a podłoga zasłana jest warstwą siana i igliwia. Po wnętrzu rozlewa się światło świec, na podłodze przez ołtarzami świętych grupkami siedzą Indianie. W darze przynoszą pox (wódka z kukurydzy), Coca-Colę i kury, które zabijają w ofierze we wnętrzu świątyni. Dla turystów wstęp do kościoła św. Jana jest płatny (20 pesos), obowiązuje zakaz robienia zdjęć w środku. Także tutejsi Indianie niechętnie pozwalają się fotografować. Obowiązuje również zakaz zostawania w mieście na noc. Do San Juan Chamula możecie dojechać np. zbiorczą taksówką (tzw. combi, ok. 15 pesos w jedną stronę), ale prawdziwą atrakcją jest wycieczka konno (konie są tak spokojne, że nadają się nawet dla niedoświadczonych jeźdźców, cena ok. 150 pesos). Jedziecie z przewodnikiem, który czeka na Was z rumakami, podczas gdy zwiedzacie miasteczko (minusem jest to, że przewodnicy dają tylko godzinę wolnego czasu i ciężko jest negocjować).

Oprócz San Juan Chamula, wybierzcie się też do San Lorenzo Zinacantán (bez problemu dojedziecie tam jednym z combis) – tutejszy targ rękodzieła jest mniejszy, ale też mniej popularny wśród turystów. Uroku dodają kwieciste, haftowane stroje tutejszych Indian – wszystko w tonacji fioletu. W kościele w San Lorenzo Zainacantán również nie można robić zdjęć.

 

Palenque

palenque-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplan

To jedno z najciekawszych miast dawnych ludów Mezoameryki, które zachowały się na terenie dzisiejszego Meksyku, skryte głęboko wśród mglistych lasów deszczowych stanu Chiapas. Szacuje się, że okres największego rozkwitu miasta to VII i VIII w., zaś jego upadek nastąpił ok. IX wieku. Niegdyś powierzchnia miasta wynosiła ok. 15 km² (do tej pory wśród lasów widać rozproszone ruiny), do zwiedzania udostępniono jednak jedynie ok. 10% całego kompleksu. Wiele budowli wciąż czeka na renowację.

Najważniejszą budowlą w całym kompleksie jest Świątynia Inskrypcji (nazwę swą zawdzięcza kilkuset hieroglifom), w której w 1946 r. odkryto grobowiec króla Pakala Wielkiego, największego władcy Palenque (same ruiny miasta odkryto już w XVI w.). Co ciekawe, wejście do grobowca było tak zagruzowane, że meksykański archeolog Alberto Ruz Lhuillier, który odkrył wejście, spędził aż trzy lata na odgruzowywaniu! (A badaniom tego kompleksu archeologicznego był tak bardzo oddany, że sam po śmierci kazał się pochować wśród ruin Palenque).

Najłatwiej dotrzeć tu z miasta o tej samej nazwie, położonego 7 km od ruin (to główna baza wypadowa do zwiedzania miasta Majów, z rozbudowaną bazą noclegową). Dojechać można zbiorczymi taksówkami (koszt ok. 25 pesos w jedną stronę), które kursują z bardzo dużą częstotliwością. Wstęp do ruin: ok. 50 pesos, godziny otwarcia: 8-17 (lepiej wybrać się tam z samego rana, żeby uniknąć tłumów). Dodatkowy koszt: obowiązkowy zakup biletu wstępu do Parku Narodowego Palenque (27 pesos).

 

Kanion Sumidero

kanion-sumidero-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplan

To jedna z największych atrakcji Meksyku, nie spodziewajcie się zatem dziewiczej rzeki, którą będziecie przemierzać drewnianą łódeczką, sam na sam z obezwładniającym pięknem przyrody. Kanion Sumidero to biznes – zwiedza się go kilkunastoosobowymi łódkami motorowymi w towarzystwie przewodnika, a zdarza się (w zależności od pory dnia i roku), że łódki płyną niemal jedna za drugą, a uchwycenie okiem aparatu piękna kanionu bez kolorowych łódeczek i ubranych w jaskrawe kapoki pasażerów staje się prawdziwą mission impossible. Niemniej jednak warto tu przyjechać, chociażby dlatego, że rzeka Grijalva wyżłobiła tu prawdziwy cud natury. Ściany sięgające ponad 1000 m wysokości, strzelające pionowo w górę znad tafli wody, robią naprawdę piorunujące wrażenie. Do tego dzikie ptactwo i leniwie przyglądające się turystom krokodyle…

Od 1980 r. teren ten objęty jest ochroną i ma status parku narodowego. By zwiedzić kanion należy dostać się do miejscowości Chiapa de Corzo. Przewoźnicy, którzy zabiorą Was w rejs łódką, znajdą Was sami (jeśli nie, kierujcie się z głównego placu w dół w stronę rzeki). Koszt rejsu: ok. 200 pesos. Łódki odpływają, kiedy uzbiera się komplet pasażerów.

 

Oaxaca

Oaxaca

Położona na trasie słynnej Drogi Panamerykańskiej Oaxaca jest stolicą stanu o tej samej nazwie. To jedno z tych miast, w których po prostu można odpocząć, pozachwycać się kolonialną architekturą i poobserwować sielskie, lokalne życie. Tu czas naprawdę płynie w zwolnionym tempie! oaxaca-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplanKoniecznie wybierzcie się na Mercado 20 de Noviembre – niesamowity targ, na którym skosztujecie mnóstwo lokalnych produktów! (Obowiązkowo skosztujcie chapulines – czyli koników polnych obtaczanych w chili i skropionych sokiem z limonki). Oaxaca to też jedno z lepszych miejsc, w których zakupicie pamiątki z podróży – ceny są dużo bardziej przyjazne niż na Jukatanie, gdzie każdy biały gringo to bogaty Amerykanin… Znajdziecie je m.in. na zócalo – głównym placu miasta, gdzie stoiska z hamakami, wełnianymi torbami i starociami przeplatają się ze stanowiskami pucybutów (w Meksyku to prawdziwa instytucja!).

Warte polecenia jest też położone na wysokim wzgórzu (2000 m n.p.m.) stanowisko archeologiczne Monte Albán (10 km od miasta) – złapcie lokalny autobus w okolicy zócalo, koszt ok. 6 pesos. Wstęp do ruin: 65 pesos. Ciekawostką jest też znajdujące się w Santa María del Tule (13 km od miasta) drzewo o najgrubszym pniu świata (potrzeba aż 30 osób, by go objąć)!

 

Hierve el Agua

Kąpiel na szczycie klifu w turkusowej wodzie i w… otoczeniu ciągnących się poniżej i aż po horyzont wzgórz. Niemożliwe? A jednak! hierve-el-agua-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplanTo magiczne miejsce to Hierve el Agua – nazywana „najdziwniejszym wodospadem świata” formacja nacieków mineralnych, z daleka do złudzenia przypominających zamarznięty wodospad. A wszystko za sprawą źródeł mineralnych bijących na szczycie klifu! To właśnie tam możecie zażyć kąpieli – zarówno w basenach naturalnych, jak i sztucznych, z zapierającym dech w piersiach widokiem na całą dolinę Oaxaca. Choć nazwa oznacza „wrzącą wodę”, to w rzeczywistości źródła nie są gorące.

Hierve el Agua znajduje się 70 km na wschód od miasta Oaxaca i 14 km na pd.-wsch. od miasta Mitla. Stamtąd złapiecie busa do źródeł, ok. 40 pesos w jedną stronę. Wstęp: ok. 50 pesos (samo wejście na teren źródeł).

 

Puerto Escondido, Zipolite i Huatulco

Nie liczcie na to, że z miasta Oaxaca na wybrzeże dotrzecie szybko – choć na mapie odległość wydaje się niewielka, ze względu na góry do pokonania w rzeczywistości podróż trwa dobrych kilka, a nawet kilkanaście godzin! Jeśli cierpicie na chorobę lokomocyjną, ten odcinek na pewno nie będzie dla Was przyjemnością (serpentyny, serpentyny i jeszcze raz serpentyny), ale widoki naprawdę zapierają dech w piersiach! Część autobusów wybiera bardziej łagodną, okrężną trasę – o szczegóły musicie pytać na dworcu.

Puerto Escondido to prawdziwa mekka surferów – w porze deszczowej fale osiągają tu nawet 10-15 metrów wysokości. Do wyboru wiele plaż i wiele…. szkół surfingowych. 2-godzinna lekcja kosztuje ok. 300-400 pesos. Jednak Puerto Escondido to nie tylko fale – wielką atrakcją są też żółwie morskie i możliwość uczestniczenia w wypuszczaniu małych do oceanu na położonej 10 km od miasta plaży Palmarito – w dodatku przy malowniczym zachodzie słońca… Istnieje możliwość wykupienia wycieczki – koszt to ok. 35 dol. (np. http://bit.do/zolwie-morskie), ale można też spróbować wybrać się tam na własną rękę. Na plaży znajduje się pozostający pod opieką m.in. Uniwersytetu w Oaxaca campamento tortuguero – tłumacząc dosłownie, to „obóz dla żółwi”. To tam w bezpiecznych warunkach przechowuje się jaja żółwi morskich (złożone przez matki na plaży) aż do momentu wyklucia małych i wypuszczenia ich do ich naturalnego środowiska – oceanu.

playa-de-zipolite-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplanAlternatywą dla popularnego Puerto Escondido może być zanurzone w hipisowskich klimatach Zipolite. Dwa kilometry cudownej, piaszczystej plaży, uginające się kokosowe palmy i klimatyczne bary z hamakami – to wszystko, czego potrzeba, by się zrelaksować. Niestety kąpiele nie należą do najbezpieczniejszych – ze względu na fale i niebezpieczne prądy co roku zdarza się wiele przypadków utonięć (lepiej kąpać się pod okiem ratowników i obserwować wywieszane przez nich flagi – czerwona oznacza zakaz kąpieli). W Zipolite znajduje się chyba jedyna w Meksyku plaża nudystów – Playa del Amor (Plaża Miłości). Miejsce to było szczególnie popularne w latach 70. wśród hipisów – klimat pozostał do dziś.

Warto wybrać się też do Huatulco – pośród 9 zatok ukrytych jest aż 36 piaszczystych plaż, obmywanych przez ciepłe wody Oceanu Spokojnego. Niegdyś to miejsce było popularne wśród piratów – dziś zaczyna tu kwitnąć turystyka. Nocleg najlepiej zarezerwować z wyprzedzeniem w niewielkiej miejscowości La Crucecita.

 

Quintana Roo

Cenoty

Choć system słodkich wód powierzchniowych na Jukatanie nie jest zbyt rozbudowany, sytuacja pod ziemią wygląda już zgoła inaczej… Podwodne jaskinie, tunele, studnie i jeziora tworzą inny, magiczny świat – nie możecie go pominąć w trakcie Waszej wycieczki do Meksyku!

Cenoty (hiszp. cenotes) to naturalne krasowe studnie, które powstały w czasie ostatniego zlodowacenia. Poziom mórz obniżył się wówczas znacząco, a woda deszczowa drążyła korytarze w wapiennym podłożu Jukatanu. Wraz z ociepleniem klimatu poziom mórz podniósł się, zalewając powstałe wcześniej formacje. Długość podziemnych kanałów biegnących pod Jukatanem wynosi ok. 500 km, a samych cenotów jest podobno aż kilka tysięcy, z czego zaledwie część została przebadana.

Jak wyglądają? Otóż jednoznaczna odpowiedź nie istnieje. Jedne przypominają po prostu niewielkie jeziora, inne to rozświetlone płynącym z wąskiego otworu światłem studnie, z poziomem wody wiele metrów pod powierzchnią ziemi. Woda jest krystaliczna, a docierające tu światło spektakularnie załamuje się na lustrze wody i biegnie głęboko, głęboko…. Niezwykle ciekawym zjawiskiem, występującym w wielu cenotach jest haloklina – czyli warstwa przejściowa między wodą słoną a słodką (lub mniej zasoloną). To właśnie tam światło załamuje się po raz drugi, a nurkowie, wynurzający się z tej warstwy, sprawiają wrażenie, jakby unosili się w powietrzu.

W cenotach można zazwyczaj pływać, nurkować, uprawiać snorkeling. Nie jest to tanie – płaci się już za sam wstęp do cenotów (zazwyczaj ok. 5-10 dol., ale bywają droższe), pojedyncze nurkowanie to koszt ok. 150 dol., snorkeling z przewodnikiem – nawet 70 dol. Te najbardziej znane cenoty znajdują się w okolicach Playa del Carmen, Tulum i Chichén Itzá, jednak w czasie podróży po Jukatanie warto poszukać też tych mniej obleganych (można podpytać miejscowych), bo w tych cieszących się największą sławą cenotach, tłumy turystów potrafią odebrać sporą część przyjemności! Nie mówiąc o tym, że daleko im do oczekiwanego, dziewiczego klimatu… Jednym z bardziej kameralnych (ale też trudnodostępnych) jest Cenote Kankirixche (szczegółowe wskazówki dojazdu w j. angielskim znajdziecie pod linkiem: http://bit.ly/2atzGcp).

 

Wybrzeże

Do wyboru: lazurowa Riwiera Majów z mekką nurków wyspą Cozumel i położonymi nad samym morzem ruinami miasta Majów Tulum, cicha i kameralna Isla Mujeres – czyli Wyspa Kobiet, imprezowe i głośne Cancún, pełne luksusowych hoteli, oraz raczej emocjonujące pływanie z rekinami wielorybimi na wyspie Holbox. Brzmi zachęcająco? Stan Quintana Roo naprawdę ma się czym pochwalić w kwestii wybrzeża – nic dziwnego, że co roku przyciąga miliony turystów, którzy chcą spędzić wakacje w Meksyku.

Isla Cozumel jest uważana za jedno z najlepszych na świecie miejsc do nurkowania (i snorkelingu) – i tak naprawdę po to warto odwiedzić tę wyspę. Przejrzyste, krystaliczne wody i bogactwo podwodnego świata, dostępnego na wyciągnięcie ręki, ściągają tu wielu turystów. Z tego powodu koniecznie zarezerwujcie nocleg z wyprzedzeniem! Na miejscu warto też wypożyczyć rower i dotrzeć w bardziej odludne zakamarki wyspy (np. tu: http://www.rentabikecozumel.com/, 18 dol. za dzień). Na wyspę dostaniecie się promem z Playa del Carmen. Kursują co godzinę (6.00-20.00), płynie się 45 min, cena: 163 pesos. Koszt nurkowania na Cozumel: ok. 80-100 dol. za dwa nurkowania.

Dużo mniejsza od Cozumel Isla Mujeres urzeka spokojem. Zamieszkana była przez Majów już od VI w. p.n.e. była miejscem kultu bogini Ixchel – patronki kobiet i płodności. Dziś można oddać się tam leniwemu wypoczynkowi w okolicznościach przyrody rodem z kiczowatej fototapety – palmy, błękitne niebo i niemożliwy kolor karaibskiej wody. Połączenia promowe obsługuje trzech przewoźników. Dopłyniecie tu z Gran Puerto, Punta Sam i Puerto Juárez (ceny i godziny znajdziecie pod adresem: http://www.islamujeres.info/planning/ferries.asp).

Wyspa Holbox – do niedawna nie ciesząca się specjalną popularnością wśród turystów, teraz coraz chętniej jest przez nich odwiedzana, szczególnie w okresie od czerwca do września, kiedy przybywają tu rekiny wielorybie, najwięksi przedstawiciele swojego gatunku. Rekinowe safari to koszt ok. 120 dol. Wyspa to także ostoja wielu gatunków ptaków, m.in. licznych flamingów, które można wypatrzeć z kajaka (3-godzinna wycieczka: ok. 50 dol.). Na wyspę dopłyniecie promem z miejscowości Chiquila (80 pesos). Na stronie: www.holboxisland.com znajdziecie wiele przydatnych informacji dotyczących wyspy, lokalnych atrakcji, promów, itp.

Położone na 12-metrowym klifie ruiny miasta Majów Tulum robią wrażenie, choć o ich atrakcyjności zdecydowanie przesądza właśnie malownicze położenie z nieziemsko lazurowym morzem w tle. Na pewno przyjechanie tu nie będzie stratą czasu, jednak liczcie się ze sporymi tłumami (jak zwykle, stanowisko archeologiczne najlepiej zwiedzać rano). Wstęp: 65 pesos.

Jeśli lubicie imprezowe klimaty, z pewnością odnajdziecie się w Cancún i Playa del Carmen. Ceny są tu sporo wyższe niż w pozostałych częściach kraju!

 

Chichén Itzá

Zdecydowanie warto przybyć tu wczesnym rankiem by uniknąć tłumów. Nie da się bowiem ukryć, że Chichén Itzá to jedne z najbardziej obleganych prekolumbijskich ruin, choć nie bez powodu – w 2007 roku zostały one ogłoszone jednym z siedmiu nowych cudów świata.

chichen-itza-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplanMajowie rozpoczęli budowę miasta w IV w., a jego największy rozwój datowany jest na X-XI w. (z tego okresu pochodzi większość budowli, które można dziś oglądać). Nazwa miasta pochodzi od dwóch cenotów, w pobliżu których zostało założone, i oznacza dosłownie „źródła ludu Itzá”. Najważniejszą budowlą jest Świątynia Kukulkana o kształcie piramidy. Z każdej strony na szczyt prowadzi 91 stopni (po pomnożeniu to przez liczbę ścian daje to liczbę 364), a 365. stopień – to wejście do świątyni. Najlepiej znaleźć się tu w dzień wiosennego lub jesiennego przesilenia, kiedy wraz z zachodzącym słońcem zachodzi wyjątkowe zjawisko. Narożnik piramidy rzuca wówczas na ścianę budowli dynamiczny cień, przypominający wijącego się węża.

Co ciekawe, w 2015 r. naukowcy odkryli, że pod samą Świątynią Kukulkana znajduje się… sporych rozmiarów cenot. Przypuszcza się, że Majowie celowo postawili budowlę w takim miejscu – mogło to mieć dla nich głębokie religijne znaczenie.

Dojedziecie tu autobusami ze wszystkich turystycznych miejscowości Jukatanu (m.in. Méridy, Cancún i Playa del Carmen). Wstęp: 220 pesos (!) dla cudzoziemców.

 

Nayarit

Riviera Nayarit

Riviera Nayarit to ponad 300 km piaszczystego wybrzeża, ciągnącego się od Nuevo Vallarta do San Blas. Choć plaże oblewane ciepłym Pacyfikiem są naprawdę piękne, nie możecie stąd wyjechać bez wybrania się na Islas Marietas – niewielkie niezamieszkane wyspy znajdujące się na zachód w linii prostej od Nuevo Vallarta. Dopiero tam można poczuć przedsmak raju…

islas-marietas-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplanGłówne atrakcje na Islas Marietas to pływanie i snorkeling wśród żółwi morskich i barwnych ryb, a nade wszystko – Playa Escondida (Ukryta Plaża), na którą można się dostać tylko płynąc wpław przez skalny tunel. Ze wszystkich stron (dosłownie) otoczona skałami porośniętymi od góry bujną roślinnością, robi naprawdę niesamowite wrażenie. W czasie wycieczki na wyspy nie zapomnijcie wypatrywać niezwykłych ptaków – głuptaków niebieskonogich (nazwa zdecydowanie ma ścisły związek z ich wyglądem ;)). Od połowy grudnia do marca jest też szansa na spotkanie wielorybów, a przez cały rok przy odrobinie szczęścia w okolicznych wodach wypatrzycie delfiny. Żeby dostać się na Islas Marietas można albo wykupić wycieczkę (np. z Puerto Vallarta, http://www.vallarta-adventures.com/tours/las-marietas-eco-discovery, koszt 85 dol., na wyspy płynie się ponad godzinę), albo wypożyczyć niewielką motorową łódź rybacką (zwaną panga) w maleńkiej wiosce Punta de Mita (skąd jest dużo bliżej w linii prostej na Islas Marietas). Koszt ok. 400 pesos (czyli niewiele ponad 20 dol.).

 

San Luis Potosí

Huasteca Potosina

Jeśli kochacie spędzać czas na świeżym powietrzu w otoczeniu nieskazitelnej przyrody, koniecznie wybierzcie się w region o nazwie Huasteca Potosina. Rafting, kanioning, kajaki, rowery górskie – a wszystko wśród krystalicznie czystych rzek, jezior, wodospadów i lasów. Tu można naprawdę aktywnie spędzić czas! Najlepszym punktem wypadowym jest miasto Ciudad Valles (256 km na wschód od stolicy stanu, San Luis Potosí). Całodniowa wycieczka z 3-godzinnym raftingiem na rzece Tampaón to koszt 1080 pesos.

Ciekawostką jest znajdujący się w pobliżu wioski Xilitla (100 km na południe od Ciudad Valles), skryty wśród lasów deszczowych, surrealistyczny park „Las Pozas”. To realizacja marzeń Edwarda Jamesa, brytyjskiego poety i mecenasa sztuki, ściśle związanego z europejskimi przedstawicielami surrealizmu. Wąskie, kręte alejki, kameralne mostki, wodne kaskady i oczywiście surrealistyczne rzeźby, a wszystko spowite tajemniczą aurą lasów deszczowych – tak w skrócie wygląda „Las Pozas”. By stworzyć to miejsce (kosztowało to bagatela 5 milionów dolarów), James wystawił na aukcji swoją kolekcję sztuki surrealistycznej. Wstęp: 50 pesos.

 

Guanajuato

Założone przez Hiszpanów w XVI w. miasto niecałe dwa stulecia później stało się jednym z najważniejszych światowych centrów wydobycia srebra (w szczytowym okresie pochodziło stąd aż 2/3 światowej produkcji tego kruszca!). Dziś urzeka kolonialną architekturą, plątaniną brukowanych uliczek i placyków oraz barwną mozaiką jaskrawych fasad domów, na zboczach wzgórz otaczających miasto.

guanajuato-Meksyk-Ameryka-Południowa-breakplanPełno tu kafejek, restauracji, muzeów, teatrów… życie tętni w Guanajuato, a najlepiej obserwować je, siedząc w jednym z licznych kawiarnianych ogródków. To z pewnością jedno z najprzyjemniejszych (i najpiękniejszych) miast Meksyku, a nie bez zasługi jest na pewno fakt, że zdecydowana część ruchu kołowego odbywa się… pod ziemią. Pod miastem biegnie bowiem rozbudowana sieć tuneli (dawniej płynęły tam rzeki), dzięki czemu większość ulic w centrum stanowią deptaki. Jednym z najbardziej znanych punktów miasta jest Callejón del Beso (Uliczka Pocałunków) – tak wąska, że kochankowie mogą pocałować się, stojąc na balkonach po przeciwnych stronach uliczki.

Guanajuato to serce meksykańskiego ruchu niepodległościowego (to tu zaczęła się walka o wyzwolenie się spod jarzma Hiszpanów), stąd też pochodził najsłynniejszy meksykański malarz, twórca licznych murali o tematyce narodowościowej, Diego Rivera.

 

Chihuahua

Miedziany Kanion i najpiękniejsza linia kolejowa świata

Nazwa systemu sześciu wąwozów w Sierra Madre Zachodniej (Miedziany Kanion lub Wąwóz Miedzi, hiszp. Las Barrancas del Cobre) pochodzi od miedziano-zielonkawego koloru ich ścian. Ich wysokość dochodzi nawet do 1400 metrów, co sprawia, że miejscami Miedziany Kanion jest głębszy od Wielkiego Kanionu Kolorado! Jakby mało było bicia rekordów, to w wąwozie zwanym Candameña, wchodzącym w skład Barrancas del Cobre, znajduje się najwyższy w Meksyku (i 11. na świecie) wodospad, Piedra Volada (453 m).

Jednak tak naprawdę to nie te imponujące dane stanowią o wyjątkowym charakterze tego miejsca. To sprawka zapierających w dech piersiach widoków i niezmąconej potęgi natury – szczególnie, gdy kanion skąpany jest w promieniach zachodzącego słońca. Być może brzmi banalnie, ale możecie wierzyć – na długo pozostaje w pamięci.

Miedziany Kanion to także tubylczy lud Indian Tarahumara, od których nazwę wzięły tutejsze góry – Sierra Tarahumara, jak określa się właśnie to pasmo w Sierra Madre Zachodniej. To urodzeni biegacze – nazwa plemienia w ich języku brzmi Rarámuri, co znaczy właśnie „biegacze” lub „lekkostopi”. Posiadają oni unikalną łatwość pokonywania bardzo długich, wręcz ekstremalnych dystansów, w trudnych górskich warunkach, bez żadnego specjalistycznego wyposażenia. Ta niezwykła umiejętność stała się obiektem wielu badań. Przypuszcza się, że ma ona swoje korzenie w dawnych, tradycyjnych sposobach polowania na zwierzynę – ponieważ jedyną bronią Tarahumara były noże, musieli tak długo gonić zwierzynę, aż padła z wycieńczenia. Swoje wioski mają wysoko, w niedostępnych partiach gór. To znów wynik historii – tym razem bolesnej. Opór przeciwko ewangelizacji ze strony Hiszpanów, a następnie unikanie niewolniczej pracy w kopalniach i na polach, zaprowadziły ich wysoko, z dala od konkwistadorów – i tam już pozostali. Dziś znajdziecie ich sprzedających swoje rękodzieło w turystycznych miejscach.

Przez malownicze tereny Indian Tarahumara prowadzi linia kolejowa, określana czasem mianem najpiękniejszej na świecie. Ma długość 661 km, jej budowa została zapoczątkowana w 1881 r., a ukończona w 1961 r. Trasa wiedzie przez 35 wiaduktów i aż 87 tuneli, łącząc ze sobą miasto Chihuahua i leżące w niewielkiej odległości od Zatoki Kalifornijskiej Los Mochis. Podróż można odbyć szybszym i droższym pociągiem Primera Express (nie zatrzymuje się na wszystkich stacjach, podróż trwa 14,5 h, koszt przejazdu na trasie Los Mochis-Chihuahua 2979 pesos) lub odrobinę wolniejszym i tańszym pociągiem Clase Económica (podróż trwa 15,5 h, koszt: 1 767 pesos). Każdy pociąg robi 20-minutowy postój na trasie w Divisadero, skąd rozpościera się najpiękniejszy widok na Miedziany Kanion (funkcjonuje tu też kolejka linowa o długości 3 km). Podróż pociągiem możecie podzielić na kilka etapów, by zwiedzić turystyczne miejsca na trasie przejazdu (koszt przejazdu pomiędzy poszczególnymi stacjami znajdziecie na stronie: www.chepe.com.mx). Można zatrzymać się np. w Creel i wypożyczyć rower lub zdecydować się na jedną ze zorganizowanych wycieczek.

Poleca się raczej jazdę z Los Mochis do Chihuahua, niż w przeciwnym kierunku (nie bez znaczenia jest pora dnia, o jakiej pociąg pokonuje kolejne etapy trasy). Rozkład jazdy i szczegółowe informacje można znaleźć na wspomnianej stronie www.chepe.com.mx, przeczytacie tam też o aktualnych promocjach, dokonacie rezerwacji i zakupu biletu. Pociąg to jeden z najlepszych sposobów, by dotrzeć w rejon Miedzianego Kanionu; oprócz tego można też wygodnie dojechać autobusem (np. do Creel).

 

Baja California

Leżący przy granicy z USA stan Kalifornia Dolna to gorąca i sucha kraina, choć z jednej strony obmywana falami Pacyfiku, z drugiej – wodami Zatoki Kalifornijskiej. Zielonym urozmaiceniem są żyzne doliny, w których uprawia się winorośl i produkuje najlepsze wina w kraju. Warto tu przyjechać dla kilometrów piaszczystych i niezatłoczonych plaż, choć chyba najlepszym magnesem przyciągających turystów w te strony są… wieloryby. A kto odważniejszy i z zasobnym portfelem, może nawet zanurkować z żarłaczami białymi…

„Sezon na wieloryby” trwa od połowy stycznia do połowy (nawet końca) kwietnia. To właśnie wtedy z Alaski przypływają wieloryby szare, które przebywają ponad 9 tysięcy kilometrów, by wydać na świat potomstwo w ciepłych wodach Zatoki Kalifornijskiej. Jest to najdłuższa migracja ssaków na świecie (dziennie wieloryby pokonują ok. 160 km). Wieloryby spotkacie w m.in. Lagunie San Ignacio, Lagunie Guerrero Negro i Lagunie Ojo de Liebre. Koszt 2-4 godzinnej wycieczki waha się od 600 do 1200 pesos (np. www.bajaviajes.com), ale istnieje też wiele opcji nawet kilkudniowych wycieczek w celu obserwacji wielorybów (oczywiście koszty zdecydowanie rosną: 5-dniowa wycieczka kosztuje zazwyczaj ok. 3 000 dol.).

A może spodobał się Wam pomysł zanurkowania z żarłaczami ludojadami? No cóż, niestety taka przyjemność sporo kosztuje. 5-dniowy rejs na oddaloną od brzegu o niemal 250 km wyspę Guadalupe, którego najważniejszym punktem jest nurkowanie (w klatce, oczywiście!) z rekinami, kosztuje ok. 3 000 dol. W Internecie można znaleźć co najmniej kilka firm organizujących takie wyprawy (jak chociażby http://www.guadalupegreatwhitesharks.com/).

Wypoczynek

- Nurkowanie lub snorkeling na Jukatanie. Do wyboru m.in. unikatowe cenoty, mekka nurków, czyli wyspa Cozumel, Isla Mujeres i wyspa Holbox (tu w okresie od czerwca do września można pływać i nurkować z rekinami wielorybimi).

- Noc w towarzystwie tysięcy robaczków świętojańskich. Kiedy? Od czerwca do sierpnia. Gdzie? Miejscowości Nanacamilpa i Españita w stanie Tlaxcala. Całkowita magia!

- Oglądanie motyli Monarcha, które na okres zimy przybywają z Kanady do stanu Michoacán (najlepszy okres: od końca listopada do marca). W tym celu najlepiej wybrać się do Reserva de la Biosfera de la Mariposa Monarca (ok. 150 km na zachód od Miasta Meksyk).

- Surfing na falach Pacyfiku – najlepiej w Puerto Escondido (w stanie Oaxaca) lub u brzegu Isla de Todos Santos (Baja California).

- Obserwowanie wielorybów, które przypływają z Alaski, by wydać na świat potomstwo w ciepłych wodach Zatoki Kalifornijskiej (od połowy stycznia do połowy/końca kwietnia).

- 15-godzinna wycieczka pociągiem przez malowniczy Miedziany Kanion w Sierra Madre Zachodniej – to jedna z najpiękniejszych tras kolejowych świata!

- Wypuszczanie maleńkich żółwi morskich do oceanu na plaży Palmarito koło Puerto Escondido, w długich popołudniowych promieniach słońca zachodzącego nad Pacyfikiem… Czy trzeba coś więcej dodawać?

Pozostałe

Co warto:

- Znać hiszpański – dzięki temu poznacie o wiele prawdziwszy Meksyk, a nie tylko ten przeznaczony dla turystów! Poza tym dogadanie się po angielsku czasem naprawdę graniczy z cudem i nie da się ukryć, że znajomość hiszpańskiego wiele ułatwia.

- Negocjować cenę. Dotyczy to przede wszystkim pamiątek (cena wyjściowa jest często wyższa nawet o 50 % od końcowej), ale także np. noclegów w meksykańskich hotelach.

- Spróbować jedzenia na ulicznych straganach. Jest naprawdę najlepsze, najbardziej autentyczne i niepowtarzalne. I nie bójcie się niecodziennych połączeń smaków – Meksykanie naprawdę mają świetne kulinarne wyczucie!

- Starać się zwiedzać najbardziej oblegane zabytki Meksyku w porach porannych, zanim zdąży dotrzeć większość turystów (głównie wycieczek zorganizowanych). To się sprawdza!

Czego nie warto:

- Wracać do domu z pustymi rękami! Meksyk to idealny kraj na kupowanie pamiątek (ze względu na duży wybór i dość niskie ceny – przynajmniej jeśli posiada się umiejętność targowania). Najlepiej przywieźć hamak, wyroby z ceramiki i dobrą tequilę.

- Próbować zwiedzić wszystkie ruiny prekolumbijskich miast – jest ich po prostu zbyt wiele! Lepiej wybrać 2-3 najciekawsze i na nich skoncentrować swoją uwagę.

- Ze względu na rozmiar kraju, nie warto też próbować zwiedzić całego Meksyku na raz (no chyba, że dysponujecie rocznym urlopem). Zamiast spędzać większość czasu w środkach komunikacji, lepiej skupić się na 3-4 (najlepiej położonych obok siebie) stanach.

 


Jeśli już wiecie, co warto i nie warto robić na miejscu, a chcecie się dowiedzieć, jak najlepiej przemieszczać pomiędzy różnymi miejscami, wykorzystajcie parę minut na przeczytanie rozdziału „Transport”.

Staramy się, aby ten rozdział przewodnika był dla Was wartościowy i NIESAMOWICIE BARDZO MOCNO zależy nam na Waszej opinii. Prosimy Was – wyraźcie ją korzystając z przycisku „Szepnij nam do ucha”. Nawet najkrótsza i najprostsza informacja się liczy: „Podoba mi się” lub „Co Wy w ogóle robicie, zmieńcie branżę”. W ten sposób pomożecie nam rozwijać się dla Was – kontynuować to, co jest dobre i poprawiać to, co Wam się nie spodoba.

Jeśli widzicie potencjał w tym, co robimy, to nie trzymajcie tego dla siebie. Pomóżcie nam dalej budować ten portal, zwiększając dotarcie do innych osób, którym publikowane przez nas artykuły mogą pomóc w planowaniu podróży. Może jest wśród Waszych znajomych ktoś, komu warto podać adres http://www.breakplan.com? Prosimy Was, jeśli ten darmowy przewodnik, który przeczytaliście ma dla Was wartość, udostępnijcie go na fejsie i polubcie nasz profil – nic nie tracicie, a nam da to dowód, że wiele godzin pracy nad przewodnikiem, żebyście mogli go przeczytać zupełnie za darmo, ma sens i warto dalej się rozwijać.

Z góry Wam dziękujemy za każdy rodzaj wsparcia i życzymy wymarzonej podróży.

AUTOR ARTYKUŁU Ostatnia aktualizacja tekstu: 2017-05-24 19:50:59
Breakludek
Redaktor
strona www:
adres:
http://www.breakplan.com
Warszawa / Polska

Robię, co w mojej mocy, byś mógł korzystać w pełni i przede wszystkim ZA DARMO z przewodników, które dla Ciebie tworzę. Staram się, by były one jak najwyższej jakości, a informacje w nich zawarte - świeższe niż świeże bułeczki ;). Koniec z nudnymi, suchymi informacjami! Oto jestem ja, Twój rycerz i pojawiłem się tu, by uwolnić Cię od przewodnikowej nudy ;). Porzuć swój strach i obawy, że nie znajdziesz ciekawych i przydatnych informacji o kraju, który Cię interesuje!

A tak w ogóle to cześć, miło Cię widzieć! Ach, nie przedstawiłem się. Pewnie zastanawiasz się, kim jest ten przystojny, wspaniale zbudowany i przesympatyczny z okularów, beztroski mężczyzna? Tak, to ja, we własnej osobie! Jestem Breakludek i pozwoliłem sobie objąć jedno z najwyższych stanowisk na tym portalu - Redaktora Naczelnego. Wszystko to czym się zajmuję ja, skromny, pozbawiony kompleksów miłośnik życia, zawarłem w pierwszych kilku linijkach tego opisu :)